Przejdź do treści strony

Rajd Pierwszaka, artystyczna wyprawa do Bierkowic

28 Sep 2016 r.

Wraz z pierwszym dzwonkiem, pierwszoklasiści wyruszyli przed siebie. Rozmowom i śmiechom nie było końca. Chociaż droga wiodąca do Bierkowic była kręta i długa, to w nowym towarzystwie minęła zadziwiająco szybko. Co prawda, rajd zboczył nieco z trasy, pole kukurydzy było zbyt nęcące, by martwić się nieznacznym nadłożeniem drogi.

Chociaż pogoda poprzednich dni zapowiadała, że deszcz zamieni wędrówkę po dawnej wiosce w błotny festiwal, to świecące słońce zamieniło ją w piękny dzień. Uczniowie mogli więc spacerować wśród starych domostw, podglądając przez maleńkie, uchylone okienka wspomnienia dawnych wnętrz mieszkalnych, karczmy, stodoły, a nawet chlewika, by w końcu dotrzeć do bardzo starej, maleńkiej szkoły. Tam, czekała na nich przewodniczka-nauczycielka, która rozsadziwszy wszystkich w ławkach, wręczyła klasie kałamarze i prawdziwe pióra, by każdy mógł spróbować swoich sił w starej metodzie pisania. Przewodniczka opowiadała o trudach i rygorze w dawnych czasach, o dyscyplinie i szacunku... często egzekwowanych niepozornym kijem. Nikt nie chciał przenieść się w czasie do dawnej szkoły. Po wyczerpującej lekcji, przyszedł czas na pracę w plenerze. Temat niełatwy: "Architektura kontra natura - zgadnij, co to". Szukając inspiracji i motywów do szkiców, pierwsza klasa gimnazjum, wygodnie rozsiadła się wśród traw, drzew owocowych i starych chałup, rysując detale natury i architektury. Co jakiś czas nauczyciele plastycy podchodzili do młodych rysowników, udzielając im wskazówek, by później omówić wspólnie wszystkie szkice. Po zakończonej, mozolnej, ale przyjemnej pracy, klasa zgadywała, co kto narysował i z jakiego miejsca. Ich uwaga była godna podziwu, gdyż w większości przypadków udało im się odgadnąć zamierzenia autora.

Po pracy nadszedł czas na zasłużony posiłek - świeżo upieczony chleb. Ale zanim można się było posilić, trzeba było samemu coś ulepić. Wymyślne bułeczki, w przeróżnych kształtach, niczym małe rzeźby, ulepione przez młodych artystów, wypiekały się cierpliwie w tradycyjnym piecu, podczas gdy ich twórcy uważnie słuchali o historii chleba. Od ziarenka do bochenka.

Rajd zakończył się porządną pajdą chleba ze smalcem i radosnym powrotem do domu.

Oprac.: Anna Grzesik

FOTO.: Bronisław Bolek

« Powrót do listy