Przejdź do treści strony

Plener Toskania 2008

05 Oct 2008 r.

Plener Toskania 2008

Jeszcze nie zdążyliśmy się nacieszyć z powrotu do szkoły, a już nadszedł czas by pożegnać rodziców, załadować bagaże, odhaczyć się na liście obecności, zażyć aviomarin, a to wszystko dlatego, że wyruszyliśmy do Toskanii.

Przystanek Pierwszy – Wenecja.

W Wenecji wcale nie byliśmy krótko, był to praktycznie jeden dzień. Zaczęliśmy od zwiedzenia Plac u św. Marka, niektórym udało się także zobaczyć bazylikę w czasie modlitwy. Tam mogliśmy zobaczyć wszystko to, czego uczyliśmy się na lekcjach. Oczywiście zwiedziliśmy jeszcze muzeum Peggy Guggenheim, gdzie przy obrazach Pollocka wnikliwie dyskutowaliśmy… niektórzy nad techniką, a inni nad samym odbiorem dzieł. W zasadzie, już pod koniec wyprawy zobaczyliśmy kościół Santa Maria Della Salute. Poznaliśmy więc Wenecje nie tylko ze strony, domów brodzących w wodzie, masek i zakochanych pływających w gondolach, ale głównie ze strony historyczno sztucznej.

Następnym naszym przystankiem było już San Pierto di Belvedere, gdzie byliśmy zakwaterowani. Nie skłamię gdy powiem, że w momencie przyjazdu do naszej willi, wszyscy chwycili za telefony i nie licząc się z kosztami roamingu, zaczęli dzwonić do rodziców, babci, koleżanek krzycząc: jaaaaak tu pięknie! Maaaamo! Niektórym nawet chciało się płakać. Czasu na przeżywanie miejsca mieliśmy sporo, ale po dniu pełnym wrażeń wszyscy popadali na łóżka jak muchy i słodko spali. Następnego dnia był już plener. Pojechaliśmy do Terriccioli by wybrać odpowiednie miejsce do malowania. I tu poznaliśmy życzliwość Włochów. Niektórzy wychodzili z domów i stawiali nam przy sztalugach krzesła, o nic nie pytając.

Dzień kolejny – Florencja. Gdy poszliśmy do kaplicy Medyceuszy, Adka została osądzona, o jakieś niecne zamiary. Zabrali jej nóż, malutki, po rozłożeniu miał tylko 20 cm. Jednak nie było czasu się o to martwić. Musieliśmy zobaczyć pomniki florenckiej kultury i sztuki: Kościół Santa Maria Novella, Pałac Vecchio, baptysterium, Kościół Santa Croce, Santa Maria del Fiore no i oczywiście galerie Ufizzi.

Następnie – Wolterra. Zastanawiające jest to, że w tym mieście nikt nie cierpiał, ludzie byli radośni i żywiołowi. Nikt nie miał posępnych, a raczej posągowych min na twarzy. Miasto starożytnych Etrusków, tętniło życiem. W muzeum głównie skupiliśmy się na kamieniach nagrobnych, jednak były też, zabawki, naczynia, rzeźby, czy biżuteria wykonane tak wiele lat temu, a zachowane do dzisiaj.

To miasto, może skojarzyć się z jedzeniem, ale nie tylko. Nikt z nas jadąc do tej miejscowości nie miał krzywej miny, jednak każdy przekrzywiał głowę, by sprawdzić Kiedy wieża z Pizy jest prosta a kiedy rzeczywiście krzywa. Tam spotkaliśmy murzynów poliglotów, którzy potrafili powiedzieć „dobra cena” we wszystkich językach świata. Doświadczyliśmy także, niesamowitego pokazu śpiewu w baptysterium. Na obiad, zjedliśmy włoską, prawdziwą pizzę.

Miasto, które większości podobało się najbardziej, to Lucca. Ono aż tchnęło swoją włoskością. Tu każdy wyciągał szkicowniki, by móc narysować miliardy dachów, wyglądających jakby były budowane jeden na drugim. Lucca jest urocza, warto pobyć tam dłużej, pochodzić, posiedzieć w kawiarniach, zjeść coś w pobliżu Pizza san Michele. W Lucce znajdują się targi antyków.

Nadszedł czas, by odjeżdżać. Musieliśmy przygotować wernisaż, zrobić zdjęcia otworkowe, urządzając sobie ciemnię w jednej z toalet. Dzień się kończył, a jego zwieńczeniem była iście toskańska kolacja! Z prawdziwymi daniami jadanymi w tym właśnie regionie. Następnego dnia rano, poskładaliśmy sztalugi, pochowaliśmy płótna – i każdy już wiedział, że to koniec malarskiej przygody.

Żeby nie było nam aż tak smutno, postanowiliśmy po drodze sprawdzić dlaczego Szekspir, wybrał Weronę, na miasto w którym rozgrywa się najbardziej znana na świecie historia miłosna.

W Weronie wszyscy byli cali w skowronkach, robili maślane oczy, mówili czułe słówka. W końcu to miasto Romea i Julii. W Weronie znajduje się wiele zabytków z czasów rzymskich, m.in. amfiteatr z I wieku który zobaczyliśmy by przez chwile poczuć się jakbyśmy byli w Rzymie. Werona najpiękniejsza jest nocą.

oprac. Natalia Grzyb, klasa IIIPLP

foto: D.Szopiński

« Powrót do listy