Przejdź do treści strony

Hasior w Krakowie

14 Apr 2014 r.

Pierwsza granica, jaką przekroczyliśmy to granica czasu. W jej przekraczaniu towarzyszył nam duch Faliksa „Mangghi” Jasieńskiego wielkiego przyjaciela młodopolskich artystów oraz Stanisława Wyspiańskiego. „Wiecznie Młoda” to tytuł wystawy, którą mogliśmy oglądać w Kamienicy Szałayskich, i jak wskazywały na to eksponowane rysunki, obrazy, przedmioty użytkowe, sztuka ta wciąż potrafi zachwycać i wprowadzać nas w klimat bohemy krakowskiej przełomu XIX i XX wieku. Drugą granicą przekroczoną przez uczestników wycieczki, była granica kulturowa. Ponownie nad zwiedzającymi wystawę w Muzeum Kultury Japońskiej Manggha czuwał Feliks Jasieński, jako wielki miłośnik i propagator sztuki Dalekiego Wschodu. Kontakt ze sztuką, która potrafi pochylić się nad źdźbłem trawy, czy kwiatem kwitnącej wiśni wprowadził nas w ascetyczną i syntetyczną estetykę japońską. Oglądane przez nas parawany zachwycały precyzją i celnością plastycznej formy. Forma lalek prezentowanych w tymże muzeum była łącznikiem między Japonią nowoczesną, a tradycją, w której prezentowano zgodnie z zasadami lalki cesarskie. Był to obraz tego, jak granice tradycji zostały w sztuce Japońskiej przełamane. Ostatnią granicą była granica materii plastycznej, przez którą przeprowadził nas swoimi sztandarami, instalacjami, asamblażami Władysław Hasior. Twórczość sanockiego artysty to gra z materią malarsko-rzeźbiarską, to gra z przedmiotem, której wielopłaszczyznowość, struktura wciągnęły nas wszystkich. Prezentowana w krakowskim MOCAK-u retrospektywna wystawa rozbudziła szereg skojarzeń i interpretacji, zachwyciła bogactwem materii. Wyjeżdżając poza granice Krakowa żegnał nas widok Kopca Kościuszki tak lubiany przez Wyspiańskiego. Malując go nie raz, Wyspiański inspirował się japońskimi drzeworytami.

oprac.:K.Kubik

foto:D.Szopiński

« Powrót do listy